Kadr z teledysku do utworu The Killers "Here with me", reż. Tim Burton, 2012.

10 najciekawszych teledysków z gwiazdami kina

Mariaż muzyki i aktorstwa nie zawsze kończy się dobrze… zwłaszcza, jeśli zupełnie nieodpowiednie osoby biorą się za śpiewanie. Ale nie o tym dzisiaj będzie – tym razem skupimy się na pozytywach. Niech każdy robi to, na czym się zna, muzycy grają, aktorzy… też grają, ale przynajmniej nie próbują śpiewać.

Lista gwiazd kina, które choć raz wystąpiły w czyimś teledysku, ciągnie się dziesiątkami pozycji… Ale nie musicie ich wszystkich oglądać. Zrobiłam to za was i wybrałam najciekawsze pozycje. Przed wami 10 najciekawszych teledysków z udziałem gwiazd kina – kolejność prawie przypadkowa!

Parada rudzielców, czyli Rupert Grint i Lego House Eda Sheerana
Nie ma co ukrywać, miewam czasem słabość do brzydkich rudzielców. Zwłaszcza, jeśli są nieco pokręconymi Brytolami. Tutaj obaj panowie są dość pokręceni, a żeby było ciekawiej, jeden z nich też ma pewną intrygującą słabość… do rudzielców.

Sfrustrowana Helena Bonham Carter w Out of the game Rufusa Wainwrighta
Moja ukochana Helenka jest kobietą dość wszechstronną… ale że zobaczę ją w teledysku – tego się nie spodziewałam. Zwłaszcza w roli nieco znudzonej życiem bibliotekarki, której ewidentnie chodzą po głowie dość frywolne myśli.

Dwumetrowe uosobienie smutku, czyli Stellan Skarsgård i Sadness is a blessing Lykke Li
Nie ustają dyskusje nad tym, czy Stellan ma tu być z krwi i kości kochankiem młodziutkiej dziewczyny, czy może raczej metaforą smutku, który jest jej wiernym towarzyszem życia… Kimkolwiek by nie był, to szwedzkie, zimne love story iście po skandynawsku zachwyca. Mnie na pewno.

Robert Downey Junior spragniony miłości i I want love Eltona Johna
Tak naprawdę klip Eltona Johna znalazł się w tym zestawieniu tylko dlatego, że to jedna jedyna rzecz na świecie, w której RDJ mnie drażni. A to już osiągnięcie, więc trzeba to uczcić. Na przykład wybierając się z nim na dziwacznie ekspresyjny spacer po pustych apartamentach. Choć zdecydowanie wolę, kiedy RDJ rzeczywiście śpiewa, niż tylko udaje, że to robi.

Potter na rauszu czyli Daniel Radcliffe, Slow Club i Beginners
Skoro już mówimy o poruszaniu ustami do słów piosenki, koniecznie musicie zobaczyć Dana w hawajskiej koszuli dającego udawany koncert na stole w całkiem malowniczym barze. Rewelacja.

Młodziutki Johnny Depp jako Eddie w Into the great wide open – Tom Petty and The Hearbreakers
Johnny w zasadzie zagrał tu muzyczną wersję samego siebie z tamtego okresu… I zdecydowanie nie był jedyną gwiazdą w obsadzie tego teledysku. Zobaczymy tu także Faye Dunaway, a pod koniec nawet jakiś ułamek sekundy, w którym Matt LeBlanc robi sobie tatuaż.

Fantazje pracownika kostnicy, czyli Kim Basinger w Last dance with Mary Jane – ponownie Tom Petty and The Heartbreakers
Zdecydowanie jedna z dziwniejszych opowieści w całym zestawieniu. Kim gra piękne, młode… zwłoki. Które ewidentnie wpadły w oko pewnemu pracownikowi kostnicy. Czemu by więc ich nie wykraść i nie zabrać na romantyczną randkę?

Panowie w perukach, czyli Hugh Laurie i John Malkovich w Walking on broken glass Annie Lennox
Kogo by tu wybrać? Doktora Housa czy jednak Malkovicha? Obaj panowie wielce dystyngowani, w perukach i z ubielonymi twarzami, Hugh Laurie trochę właściwie odtwarza swoją rewelacyjną rolę z Czarnej Żmii… Ale Annie chyba już zdecydowała, kto skradł jej serce.

To ona w tym związku nosi spodnie, czyli Charlize Theron i Crossfire Brandona Flowersa
Brandon i jego koledzy z The Killers lubią zapraszać do współpracy mniej lub bardziej znane osobistości świata filmu. Nie będę was zanudzać wszystkimi efektami tego rodzaju współpracy, ale niektórych nie sposób przemilczeć. Na dobry początek: piękna, seksowna twardzielka nie raz i nie dwa ratuje tyłek uroczemu chłopaczkowi. Co takiego zrobił Brandon, że ciągle ktoś go porywa – nie mam pojęcia. Ale przyjemnie się na to patrzy.

I na koniec moja wisienka na torcie! Tudzież…

Kobieta ze świeczką na głowie, czyli Winona Ryder i Here with me The Killers
Chłopaki z The Killers mają sporo oryginalnych pomysłów na teledyski. Ale kiedy za kamerą jednego z ich klipów stanął sam Tim Burton, słowo „oryginalny” przestało być wystarczające. The Killers śpiewają z grubsza o tęsknocie, a Burton w typowej dla siebie estetyce snuje opowieść o ludziach z knotami wystającymi z czubka głowy i chłopcu romansującym z figurą Winony Ryder. Arcydzieło w swoim gatunku.

Winona ze świeczką na głowie (tudzież knotem wystającym z czaszki) zdecydowanie wygrywa całe zestawienie. Dlaczego? Bo Burton, bo The Killers, bo sceny kręcone w brytyjskim Blackpool…

I po prostu – bo tak.

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.